Strona główna Blog Strona 3

Górski niezbędnik

0
Niezbędnik w góry

Wybierając się na długo wyczekiwany urlop, warto pamiętać, aby odpowiednio zadbać o swoje bezpieczeństwo podczas wypoczynku. Zwłaszcza, jeśli w wolnym czasie planujemy wędrówki górskie, zarówno w polskich Beskidach czy innych, wyższych górach. Jak dobrze przygotować się do wyjścia na szlak, by nie zaskoczyły nas dynamicznie zmieniające się warunki, radzi ekspert marki Merrell, podróżnik i himalaista Jakub Rybicki.

Pełne zabezpieczenie

Wakacje to okres wypoczynku i relaksu, zazwyczaj długo oczekiwany i szczegółowo planowany. By urlop stał się czasem niezapomnianym, wychodząc na szlak trzeba zadbać o odpowiednie wyposażenie, które uchroni nas przed zmiennymi warunkami pogodowymi i będzie wsparciem w przypadku ewentualnych urazów czy kontuzji. Pakując plecak trzeba więc pamiętać, żeby zabrać ze sobą podstawowy zestaw ratunkowy, który przyda się w trudnych sytuacjach. Standardowo powinny znaleźć się w nim m.in. folia nrc, będąca niezbędnym zabezpieczeniem przed niekorzystnymi warunkami pogodowymi na szlaku, latarka (np. czołówka), telefon komórkowy z dodatkową baterią lub powerbankiem, gwizdek oraz osobista apteczka, koniecznie w nieprzemakalnym opakowaniu. – Zawartość zestawu może się nieco różnić w zależności od rodzaju i miejsca wyprawy, na którą się udajemy. Inny będzie na kilkudniowy trekking w Polsce, gdzie zawsze i szybko możemy skorzystać z pomocy, inny w tropikach, a inny na pustyni – tłumaczy Jakub Rybicki ekspert marki Merrell. –  Gdy wyjeżdżam na długi trekking w Hindukuszu zawsze mam ze sobą leki na wszelkie możliwe przypadłości i telefon satelitarny do ewentualnej konsultacji z lekarzem. Natomiast jadąc w Beskidy skupiam się raczej na standardowym wyposażeniu apteczki z paracetamolem, aspiryną, elektrolitami, wapnem, bandażem i plastrami, które warto mieć ze sobą podczas każdej wyprawy – dodaje. Wybierając się w wyższe pasma górskie w Europie warto pomyśleć także o lekach przeciw chorobom wysokościowym. Jak podkreśla Jakub Rybicki, ostre objawy tego schorzenia podczas trekkingów np. w Alpach zdarzają się rzadko, ale część dolegliwości niektórzy podróżnicy mogą odczuwać już nawet od wysokości 2500 m n.p.m.

Ochrona i bezpieczeństwo

Wybierając się w każdą podróż trzeba także pamiętać o odpowiednim stroju. Bez względu na porę roku, wychodząc na szlak górski niezbędnym elementem naszego wyposażenia powinna być kurtka i czapka. Czynnikiem wpływającym na nasze bezpieczeństwo, ale i komfort wędrówek, będzie także odpowiednie obuwie. Powinno być wyposażone w amortyzujące podeszwy i systemy stabilizujące stopę takie jak np. wkładka TrailProtect, czy wzmocnienie Hyperlock TPU wokół pięty. – Podczas wypraw w cieplejsze miejsca zakładam bardzo wygodne buty Moab 2 Ventilator marki Merrell, bez membrany, ale za to z oddychającą siateczką M-Select™, dzięki której but zapewnia mi odpowiednią wentylację – tłumaczy Jakub Rybicki. – Model ten został wyposażony w podeszwę Vibram, która jest dość twarda, ale jednocześnie wystarczająco miękka by chodziło się wygodnie również np. w mieście. Dzięki temu, że są lekkie i zajmują niewiele miejsca mogę je spakować do plecaka przed wyjazdem w kilkutygodniową podróż i używać ich wtedy, gdy potrzebuję – dodaje. Do obowiązkowego ekwipunku na każdą wyprawę warto dodać także bidon z wodą, kremy z filtrem oraz kijki trekkingowe, które znacznie zwiększają bezpieczeństwo, odciążają stawy i sprawiają, że podczas wędrówki pracuje całe ciało.

– Każdy podróżnik i górołaz powinien wyposażyć się w jeszcze jedną, niezwykle ważną rzecz.  Pokorę i szacunek. Zarówno dla gór, przyrody, jak i innych na szlaku – dodaje Jakub Rybicki, ekspert marki Merrell.

Pakowanie walizki: jak to zrobić szybko, sprawnie i jakich błędów unikać?

0
Szybkie spakowanie walizki

Wielkimi krokami zbliżają się wakacje, a wraz z nimi pakowanie, które niestety w większości przypadków potrafi skutecznie odebrać nam radość z urlopu. Ile razy złościliśmy się, że walizka się nie domyka lub nie mamy miejsca, żeby włożyć zapasową sukienkę? Poznaj kilka trików, które pozwolą Ci szybko i sprawnie spakować bagaż, unikając przy tym niepotrzebnego stresu.

Po pierwsze: wybierz odpowiednią walizkę

Szykując się do wytęsknionych wakacji, w pierwszej kolejności pomyśl o tym w co się spakujesz. Jeśli planujesz tygodniowy wyjazd do zagranicznego kurortu, zabierz ze sobą średniej wielkości, wygodną walizkę na solidnych kółkach. Coraz częściej słyszy się, że nawet w pokojach hotelowych dochodzi do kradzieży, dlatego warto wybrać taki bagaż, który będzie naszym podróżnym sejfem np. marki Pacsafe. Produkty te dają gwarancję bezpieczeństwa między innymi dzięki zastosowaniu innowacyjnych rozwiązań jak np. stalowej siatki. Dyskretnie ukryta w przedniej części, bokach oraz spodzie walizki, uniemożliwia dostanie się do jej wnętrza i wyjęcia cennej zawartości. W bagażach znajdują się również specjalne suwaki odporne na włamanie.

Po drugie: od najcięższej do najlżejszej

Aby efektywnie zapakować walizkę kieruj się prostą zasadą: cięższe i większe przedmioty kładź na sam spód. Rób tak np. z butami i ręcznikami (jeśli koniecznie musisz je zabrać), a także spodniami, które się nie gniotą. W kolejnych warstwach kładź coraz mniejsze i lżejsze przedmioty. Na wierzchu najlepiej ułożyć delikatne rzeczy, a także sukienki i marynarki – aby się nie pogniotły złóżmy je tylko na pół. Pamiętaj, aby zaoszczędzić miejsce w walizce – zamiast ciężkich butelek z kosmetykami, zabierz ich miniaturki i włóż do niewielkiej kosmetyczki lub rozlokuj w wolnych przestrzeniach.

Po trzecie: zwijaj w rulon

Zamiast składać ubrania w kostkę, zwijaj je w niewielkie rulony i układają ciasno obok siebie. To doskonały sposób, by zaoszczędzić cenne miejsce w walizce, a dodatkowo Twoje ciuchy dojadą do miejsca docelowego w dobrym stanie. Jeśli zaś nie przekonuje Cię ten sposób, możesz również wykorzystać torebki próżniowe, które pozwolą Ci skompresować rzeczy i wygospodarować więcej miejsca w bagażu. Dzięki nim posegregujesz również rzeczy i zachowasz porządek w walizce. Torebki te możesz później wykorzystać na brudną bieliznę.

Po czwarte: wykorzystuj wolne miejsce

Jeśli chcesz zmieścić wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy, nie lekceważ żadnej wolnej przestrzeni. Luki powstają zawsze, ale warto je wykorzystać. W niewielkie, puste szpary można schować np. ładowarkę do telefonu, prostownicę do włosów czy klapki plażowe. Unikaj też pustych miejsc w samych przedmiotach. Przykładowo buty możesz wypchać skarpetkami lub bielizną. Efekt? Buty nie zdeformują się, a Ty zyskasz dodatkową ilość miejsca.

Czy siedmiolatek może już pojechać na kolonie?

0
Dziecko na koloniach

Jaki jednak jest odpowiedni wiek naszych pociech, aby mogły one w bezpieczny sposób w pełni doświadczyć takiego wyjazdu? To czy dany obóz spodoba się dziecku może wpływać na jego podejście do wyjazdów w gronie rówieśników w przyszłości, warto więc dobrze dopasować jego wybór do wieku i zainteresowań naszego dziecka.

Siedmiolatek na koloniach

Kolonie dla dzieci w wieku od 7 lat to nie tylko gry i zabawy, ale także tematyczne zajęcia zaprojektowane z myślą o najmłodszych, które rozwijają w uczestnikach różne pasje takie jak piłka nożna czy taniec, ale przede wszystkim uczą ich samodzielności i tworzenia nowych relacji z rówieśnikami.

Wszystkie elementy  obozu tworzone są z myślą o potrzebach najmłodszych dzieci. Specjalnie dobrana kadra – rekrutowana spośród nauczycieli klas wczesnoszkolnych, z doświadczeniem w pracy z tą grupą wiekową-  czuwa  nad tym aby wszystkie aktywności odbywały się w pełnym bezpieczeństwie, w miłej i koleżeńskiej atmosferze. Również sama struktura obozu jest inna niż w przypadku wyjazdu organizowanego dla starszych dzieci. Grupy, w których maluchy bawią się i uczą są zdecydowanie mniej liczne niż te u ich starszych kolegów, jest to niezbędne przy wyjazdach z tak małymi dziećmi. Obiekty są bardzo starannie dobierane pod względem warunków zakwaterowania i bezpieczeństwa, ale także pod względem lokalizacji w ciekawych i pięknych miejscach.

Jeśli Twoje dziecko uwielbia sport, taniec bądź sztuki plastyczne pierwszy wyjazd bez mamy i taty może okazać się dla niego życiową przygodą, z której wyciągnie wiele dobrego, rozwinie swoje pasje i talenty, a także nauczy się budować relacje międzyludzkie oraz postawi pierwsze kroki w drodze do samodzielności doskonale się przy tym bawiąc!

Kradzieże, choroby, oszustwa. Co stresuje seniorów na wyjeździe?

0
Stres seniora podczas podróży

Co drugi Polak odczuwa stres podczas wakacji lub urlopu – tak wynika z najnowszego raportu przygotowanego przez portal Triverna.pl. Autorzy prezentują w nim wyniki badania, w którym wzięło udział ponad tysiąc osób.

Co stresuje seniorów na wyjeździe?

Jak wynika z raportu, wśród seniorów najczęstszą przyczyną stresu w trakcie wyjazdu są kwestie finansowe – nie tylko niespodziewane wydatki, ewentualne kradzieże czy oszustwa, ale nawet sama obawa przed źle wydanymi pieniędzmi. Tego typu obawy wyraża aż 77 proc. badanych w wieku powyżej 50 lat.

Dlaczego pieniądze generują aż tak duży stres?

Lęk i niepokój związany z pieniędzmi może wiązać się zarówno z niepokojem związanym ze zmianą środowiska, jak i strachem przed utratą kontroli w wakacje – komentuje wyniki badania Magdalena Popek, psycholożka i specjalistka od radzenia sobie ze stresem.

Na drugim miejscu wśród seniorów znalazły się obawy dotyczące zdrowia i bezpieczeństwa – w badaniu za stresujące uznało je 57 proc. respondentów. Starsze osoby największy stres odczuwają na myśl o wypadku lub chorobach, których można się nabawić w podróży.

W porównaniu do osób młodszych, seniorzy znacznie częściej zwracali uwagę na kwestie związane z bezpieczeństwem, w tym także finansowym. Wśród ankietowanych poniżej 50. roku życia zdecydowanie najsilniejszy stres wywołują myśli o końcu podróży i konieczności powrotu do zawodowych obowiązków – te aspekty wskazało prawie 58 proc. wszystkich respondentów.

Na jednym bilecie na koniec świata? Tajemnice lotów transferowych

0
Loty transferowe

Linie lotnicze zazwyczaj nie oferują bezpośrednich lotów do odległych zakątków świata z lotnisk regionalnych. Alternatywą są połączenia łączone z centralnymi portami, realizowane za pomocą jednej rezerwacji – bez kupowania kilku osobnych biletów. Jednak przed zaplanowaniem takiej podróży warto zwrócić uwagę na kilka elementów, co pozwoli uniknąć ewentualnych nieprzyjemności.  

Podróże samolotem stają się coraz powszechniejsze. Jak pokazują statystyki Urzędu Lotnictwa Cywilnego, liczba pasażerów w polskich portach lotniczych systematycznie rośnie. W 2018 roku w naszym kraju obsłużono niemal 15 proc. więcej osób niż rok wcześniej. Popularnością cieszą się także loty transferowe, czyli te z przesiadką w ramach jednej rezerwacji. Choć są mniej komfortowe od tych bezpośrednich, pozwalają nam na odwiedzenie odległych i egzotycznych miejsc.

Oferta lotów łączonych

Połączenia transferowe najczęściej sprzedawane są przez duże, narodowe linie lotnicze lub zrzeszenia przewoźników tradycyjnych, które wspierane są przez porty przesiadkowe zwane hubami. Tanie linie lotnicze w ogromnej większości nie oferują rezerwacji łączonych lub, tak jak to jest np. w przypadku Ryanaira, tylko na wybranych trasach. Sam schemat działania transferów jest bardzo prosty. – Pasażerowie z mniejszych lotnisk przewożeni są na większe, z których mają możliwość podróżowania w dalekie strony. Godziny lotów są ustalane w taki sposób, by przesiadka mogła się odbyć bez przeszkód. W Polsce ten rodzaj podróży zyskuje na popularności. Wciąż przybywa lokalnych połączeń krajowych, dzięki czemu podróżni mają wygodny i szybki transport na różne lotniska w Europie, Azji czy Ameryce Północnej – mówi Rafał Nawrocki, specjalista ds. obsługi pasażerów Portu Lotniczego Lublin. Co  ważne w dniach 27-28 października PLL LOT uruchomi dodatkowe połączenia pomiędzy Poznaniem, Rzeszowem i Lublinem a Lotniskiem Chopina, które jest w Polsce ważnym węzłem przesiadkowym.

Lot transferowy w praktyce

Kupując połączenie transferowe, otrzymujemy jeden bilet. Podczas odprawy na lotnisku obsługa zazwyczaj od razu przekazuje niezbędne karty pokładowe na poszczególne odcinki. Warto jednak pamiętać, że czasem nie ma możliwości wygenerowania wszystkich dokumentów w tym samym momencie. Wówczas, przed kolejnym lotem, należy  poprosić o wydrukowanie brakującej karty pokładowej. Bagaż rejestrowany jest nadawany w miejscu wylotu i transportowany do punktu docelowego bez udziału pasażera, co oznacza, że nie ma konieczności dźwigania ciężkich walizek pomiędzy terminalami.

Niektórzy obawiają się, że po wylądowaniu na lotnisku nie będą w stanie dotrzeć w odpowiednim czasie na kolejny samolot. Porty jednak są przygotowane na takie sytuacje. W przypadku opóźnienia maszyny, pasażerowie mogą liczyć na różnego rodzaju przywileje, jak np. skorzystanie z tzw. szybkich przejść (eng. Fast track) na bramkach bezpieczeństwa. W razie problemów, można także zwrócić się o pomoc, np. w znalezieniu właściwej bramki, do obsługi lotniska przy stanowisku „transfer desk”.

Gdy samolot odleci bez nas

Niekiedy, np. ze względu na niekorzystne warunki atmosferyczne, może dojść do sytuacji, w której nie zdążymy na kolejny lot transferowy. Jeżeli podróż odbywa się jedną linią lotniczą, ma ona obowiązek się o nas zatroszczyć – m.in. znaleźć miejsce w kolejnym samolocie, a jeżeli czas oczekiwania jest długi, zapewnić wyżywienie i nocleg. W przypadku, gdy naszą rezerwację obsługuje kilku przewoźników w ramach jednego zrzeszenia, konsekwencje ponosi ten, który wykonywał nieterminowe połączenie. Jednak kluczowe w takim przypadku jest zachowanie podczas rezerwacji minimalnego czasu na przesiadkę (ang. minimum connection time), wyliczanego przez linie lotnicze we współpracy z lotniskiem. Na niektórych portach jest to jedynie 30 minut, a na większych, z dłuższymi kolejkami do kontroli bezpieczeństwa i większymi odległościami pomiędzy terminalami, nawet 3 godziny. Warto też pamiętać, że przy opóźnieniu powyżej 120 minut (dla lotu do 1500 km) – tak jak w przypadku tradycyjnego połączenia – możemy ubiegać się o stosowne odszkodowanie Zgodnie z orzeczeniem polskiego sądu, w kontekście lotów transferowych, liczy się całkowita długość połączenia (nie poszczególnych odcinków) i na tej podstawie oblicza się wysokość roszczenia, o które można się ubiegać.

Kilka lotów w cenie jednego

Pasażer decydując się na połączenie transferowe może zostać pozytywnie zaskoczony. Koszt takiej rezerwacji może być niższy niż cena bezpośredniego lotu. – Liniom lotnicze dążą do jak największego zapełnienia najbardziej kosztochłonnych rejsów międzykontynentalnych. To sprawia, że pojawia się możliwość zarezerwowania podróży, np. za ocean, z portu regionalnego przez lotnisko przesiadkowe w cenie niższej od tej, którą przewoźnik oferuje w jedynie przypadku lotu bezpośredniego. W takiej sytuacji zyskuje zarówno linia lotnicza, wypełniając samolot na połączenie międzykontynentalny, a także pasażer, oszczędzając czas i pieniądze – wyjaśnia Rafał Nawrocki.

Odwołany lub opóźniony lot z powodu złej pogody. Jakie prawa mają pasażerowie?

0
Opóźniony lot samolotem

Niekorzystne zjawiska pogodowe, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym, zakłócają pracę lotnisk. Czasem utrudnienia trwają wiele godzin i prowadzą do poważnych opóźnień  połączeń, a nawet ich odwoływania. Choć taka sytuacja z pewnością może być dla pasażerów źródłem stresu, to żaden podróżny nie powinien zostać pozostawiony sam sobie.

Odwołany lub opóźniony lot

Transport lotniczy należy do najbardziej narażonych na wpływ czynników atmosferycznych. Zbyt silny wiatr, gwałtowna burza czy intensywna śnieżyca mogą skutecznie sparaliżować funkcjonowanie portu lotniczego na dłuższy czas. To z kolei dla przewoźników oznacza opóźnienia w realizacji połączeń i pretensje ze strony pasażerów.

Aura może przynieść zagrożenie m.in. ze strony obfitych opadów śniegu. W tym kontekście problem stanowi przede wszystkim bardzo słaba widoczność, utrudniająca starty i lądowania. Podobnie jest podczas mgły, która również może pojawić się nad lotniskiem. Mimo że porty lotnicze są wyposażone w coraz nowocześniejsze przyrządy, pozwalające na przyziemienie maszyn w skrajnie trudnych warunkach, nie wszystko zależy od infrastruktury naziemnej. Odpowiedni osprzęt musi posiadać również sam samolot, a ostateczną decyzję o lądowaniu zawsze podejmuje kapitan. Niekiedy skutkuje to przekierowaniem maszyny na lotnisko, nad którym panują korzystniejsze warunki atmosferyczne. Niedawno, w październiku br., taka sytuacja miała miejsce na warszawskim Okęciu – kilka samolotów z powodu mgły zostało skierowanych m.in. do portu w Katowicach.

Co dzieje się z pasażerami?

Kiedy maszyna nie może wylądować na docelowym lotnisku, oznacza to, że pasażerowie znajdą się co najmniej kilkadziesiąt kilometrów od planowanego miejsca przylotu. To mało komfortowa sytuacja, ale w takim przypadku podróżnych chronią przepisy, które uniemożliwiają pozostawienie go samemu sobie. – Zgodnie z prawem obowiązującym na terenie Unii Europejskiej, przewoźnik ma obowiązek zapewnienia wsparcia, chociażby w takich sprawach jak wyżywienie czy transport na docelowe lotnisko. Jeżeli między portami odległość nie jest duża, może to być alternatywny środek komunikacji, np. autokar. Podróżnym, którzy mieli zaplanowany transfer, a nie dotrą o odpowiedniej godzinie na samolot, przysługuje również prawo do skorzystania z hotelu. Operator musi także zadbać, by pasażer dotarł do miejsca docelowego w najszybszy możliwy sposób. Czasem powoduje to sytuację, w której dalsza część podróży realizowana jest przez konkurencyjnego przewoźnika – wyjaśnia Rafał Nawrocki, specjalista ds. obsługi pasażerów Portu Lotniczego Lublin.

Podobne prawa przysługują podróżnym, gdy z powodu złej pogody nie mogą rozpocząć lotu. Jeżeli opóźnienie jest większe niż trzy godziny, przewoźnik musi zapewnić swoim pasażerom bezpłatny napój i posiłek. – Gdy dojdzie do odwołania lotu lub jego znacznego opóźnienia, podróżujący mogą liczyć na pokrycie przez linię lotniczą kosztów noclegu, a także transferu na linii lotnisko-hotel-lotnisko. Operator zobowiązany jest również do zapewnienia możliwości kontynuowania podróży najbliższym, alternatywnym połączeniem – tłumaczy Rafał Nawrocki.

Zła pogoda a odszkodowanie

Co do zasady, jeżeli lot jest opóźniony o co najmniej trzy godziny, jego pasażerowie mogą ubiegać się o stosowane odszkodowanie. Trudne warunki atmosferyczne, które uniemożliwiają starty i lądowanie samolotów, zalicza się jednak do nadzwyczajnych okoliczności. A w świetle obowiązujących w Unii Europejskiej regulacji, przewoźnik nie jest zobowiązany do wypłacenia odszkodowania, gdy opóźnienie nie jest efektem jego zaniedbania. Oprócz złych warunków atmosferycznych, może to być np. strajk lub wybuch wulkanu, tak jak to miało miejsce w 2010 r. po erupcji na Islandii, która skutkowała zamknięciem przestrzeni powietrznej w wielu krajach Starego Kontynentu.

Ataki terrorystyczne poważnym problemem dla turystyki

0
Ataki terrorystyczne w turystyce

Tunezja, Egipt czy Turcja zyskują w zestawieniu najchętniej wybieranych przez Polaków kierunków na wakacje. Jednak odbudowanie pozycji tych krajów po serii zamachów terrorystycznych jest trudnym i długim procesem. Każde takie zdarzenie to ogromny cios dla turystyki, odczuwalny zwłaszcza w takich krajach, które opierają na niej całą gospodarkę. Zdaniem ekspertów branża potrzebuje co najmniej kilkunastu miesięcy, aby odrobić starty. Przed zagranicznym urlopem warto sprawdzić ostrzeżenia MSZ i zalecenia, do których należy się stosować podczas pobytu za granicą.

– Branża turystyczna w skali globalnej rośnie o 2–3 proc. rocznie, natomiast w krajach, w których wystąpiły zamachy terrorystyczne, przychody z turystyki przyjazdowej się zmniejszają. Te problemy, które wynikają z terroryzmu, dotyczą wszystkich: organizatorów wycieczek, hotelarzy, restauratorów czy właścicieli atrakcji turystycznych – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes dr hab. Daniel Puciato, profesor Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu.

Ataki terrorystyczne problemem dla turystyki

Na początku tego roku wyroki dożywocia usłyszało siedmiu dżihadystów powiązanych z Państwem Islamskim, którzy w 2015 roku dokonali masakry na turystach, w tym trzech Polakach, wypoczywających w Tunezji. Od tamtego czasu w jednej z najpopularniejszych destynacji turystycznych nie doszło do żadnego zamachu, jednak polskie MSZ nadal odradza podróże w niektóre regiony tego kraju, a w pozostałych rekomenduje szczególną ostrożność. Ostrzeżenia – dotyczące całego obszaru bądź poszczególnych regionów – obowiązują też m.in. dla Maroka, Turcji, Egiptu, gdzie w grudniowym zamachu bombowym zginęła trójka turystów, oraz Sri Lanki, gdzie w kwietniu w zamachach terrorystycznych zginęło ponad 300 osób, w tym 39 obcokrajowców.

– Średni czas na odrobienie strat, które wynikają z takiego zamachu, to około 13 miesięcy. W największym stopniu cierpią te kraje, których turystyka ma znaczący udział w gospodarce. Tam po przeprowadzonych zamachach terrorystycznych może nawet spaść produkt krajowy brutto – mówi dr hab. Daniel Puciato.

Obrazuje to m.in. przykład Sri Lanki. Po kwietniowych zamachach szef lankijskiego biura promocji turystyki Kishu Gomes poinformował, że prognozowany spadek liczby turystów w najbliższych miesiącach sięgnie 30 proc., a w stolicy kraju Kolombo – nawet 50 proc. Zamiast 2,5 mln turystów w bieżącym roku Sri Lanka spodziewa się przyjąć ich około 2 mln. Jednocześnie prezes lankijskich linii lotniczych Sri Lankan Airlines Vipula Gunatilleka poinformował, że krótko po zamachach miał miejsce 10-proc. wzrost anulowanych rezerwacji. Zamachy terrorystyczne mocno ograniczą więc w nadchodzących miesiącach zyski branży turystycznej, która stanowi istotną gałąź gospodarki tego kraju.

– Poszczególne kraje, zwłaszcza te bogate, wydają mnóstwo pieniędzy, żeby walczyć z takimi poważnymi zagrożeniami, m.in. poprzez współpracę międzynarodową, wymianę informacji, pracę wywiadowczą i tworzenie całego systemu reagowania na pojawiające się zamachy – mówi dr hab. Daniel Puciato.

Jak podkreśla, wyjeżdżając na zagraniczny urlop, każdy powinien określić akceptowalny dla siebie poziom ryzyka. Koniecznie należy sprawdzać na bieżąco aktualizowane przez polskie MSZ ostrzeżenia i listę krajów, do których podróż nie jest zalecana. MSZ stosuje czterostopniową skalę informującą o poziomie zagrożenia w danym państwie czy regionie. Publikuje również zalecenia, do których należy się stosować podczas pobytu w danym kraju.

– Najlepszą metodą sterowania ryzykiem jest unikanie ryzyka. Dlatego proponuję, żeby do krajów, które są szczególnie narażone na zamachy terrorystyczne, po prostu nie jeździć, a w zamian wybierać bezpieczniejsze destynacje – podkreśla dr hab. Daniel Puciato. – Jak informuje MSZ, powinniśmy unikać Jemenu, Kolumbii, Libii, Tunezji, Turcji, Egiptu, Etiopii i Somalii, a z krajów europejskich – Rosji i Francji. Akurat kraje europejskie są przykładem państw, gdzie pewien poziom zagrożenia terrorystycznego występuje, natomiast zarządzanie bezpieczeństwem jest na bardzo wysokim poziomie.

Wykładowca wrocławskiej WSB przypomina również, żeby udając się na urlop do kraju objętego ryzykiem terrorystycznym, zaczerpnąć więcej informacji na temat bezpieczeństwa w danym regionie, w czym pomocny będzie portal „Polak za granicą”, oraz zgłosić wyjazd w systemie „Odyseusz”. Dzięki temu w przypadku wystąpienia sytuacji nadzwyczajnych za granicą MSZ będzie mógł nawiązać kontakt i udzielić pomocy poprzez placówkę dyplomatyczno-konsularną.

– Powinniśmy też pozostawać w stałym kontakcie z naszymi bliskimi, a przed wyjazdem zostawić im szczegółowy plan naszej podróży, w tym dane teleadresowe miejsc, w których się będziemy zatrzymywać. Nie powinniśmy również podróżować samodzielnie, zalecałbym podróże w grupie. Dobrze jest mieć przy sobie dyżurny numer telefonu do ambasady czy konsulatu Polski bądź innego kraju Unii Europejskiej w regionie, w którym zamierzamy przebywać. Dobrze byłoby również wykupić sobie dodatkowe ubezpieczenie, które może się przydać w tych miejscach – mówi dr hab. Daniel Puciato.

Zaostrza się konkurencja na rynku hotelowym

0
Konkurencja wśród hoteli

Polski rynek hotelowy jest w fazie boomu. Tylko w ubiegłym roku liczba noclegów zwiększyła się o 7 proc. W dużych miastach, takich jak Warszawa czy Gdańsk, oraz popularnych kurortach turystycznych powstaje wiele nowych inwestycji, przez co zaostrza się konkurencja. Dla umocnienia swojej pozycji spółka Zdrojowa Invest & Hotels weszła w strategiczne partnerstwo z globalnym gigantem Radisson Hotel Group. W ramach zawartej umowy, jeszcze w tym roku Zdrojowa otworzy pod marką Radisson 4-gwiazdowy hotel w Szklarskiej Porębie. Kolejny zostanie oddany latem 2020 roku w Kołobrzegu.

– Polski rynek jest w boomie nieruchomościowym, turystycznym i hotelarskim. Jednak to, czy jest na nim miejsce na nowe hotele, zależy od lokalizacji. W niektórych segmentach i lokalizacjach miejsce wciąż jest, inne destynacje są już bardzo konkurencyjne i tworzenie nowych obiektów powoduje stagnację obłożenia i lekkie spadki cen. Z taką sytuacją mamy teraz do czynienia m.in. w Warszawie czy Gdańsku. To wydawałyby się świetne lokalizacje na hotele, ale w średniookresowej perspektywie są to bardzo konkurencyjne rynki – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Jan Wróblewski, współzałożyciel Zdrojowa Invest & Hotels.

Konkurencja na rynku hotelowym

Jak zauważa, Warszawa i Gdańsk to jednocześnie lokalizacje, w których powstaje najwięcej inwestycji hotelowych. Konkurencja zaostrza się też w popularnych kurortach, takich jak Kołobrzeg czy Zakopane. Z kolei rynek w Krakowie, gdzie również buduje się w tej chwili wiele hoteli, jest wciąż na tyle duży i chłonny, że bez problemu absorbuje nowych gości.

– Klienci jeżdżą po Polsce i po świecie, coraz więcej widzą, mają coraz większe wymagania. Basen czy SPA to już standard. Dlatego ciągle inwestujemy w nasze hotele. W Świnoujściu zdecydowaliśmy się na realizację aquaparku, dzięki czemu mamy dłuższy sezon, nawet gdy nie ma pogody. To jednak nie znaczy, że przyszłość mają tylko hotele 5-gwiazdkowe z najbardziej rozbudowaną infrastrukturą. W wielu lokalizacjach jest też miejsce na obiekty niższej kategorii – mówi Jan Wróblewski.

Jak wynika z raportu Walter Herz podsumowującego ubiegły rok, polski rynek hotelowy wciąż jest w fazie wzrostowej. W 2018 roku działało na nim 2,8 tys. obiektów hotelowych, oferujących łącznie ok. 137 tys. pokoi, a liczba udzielonych noclegów wzrosła o 7 proc. Największą ofertą dysponuje Warszawa (97 obiektów, 14,6 tys. pokoi), gdzie w tym roku przybędzie kolejne 1,3 tys. miejsc noclegowych. W Trójmieście baza zwiększy się o ok. 800 pokoi, natomiast w Krakowie – na drugim pod względem wielości rynku hotelowym w Polsce – przybędzie ich w tym roku ok. 400.

– Obserwujemy na rynku ogromną zmianę w zakresie oczekiwań klientów. Szukają oni ofert z dopasowanymi dla siebie produktami. Dlatego widzimy ogromne możliwości rozwoju w segmencie hoteli o podwyższonym standardzie oraz w segmencie hoteli luksusowych w takich miejscach jak Warszawa –mówi Valerie Schuermans, wiceprezes ds. rozwoju biznesu w Radisson Hotel Group. – Właśnie z tego powodu przekształciliśmy hotel Radisson Blu w Radisson Collection. Zdecydowaliśmy, że dalszy wzrost jest możliwy z marką Radisson, która jest marką hoteli o podwyższonym standardzie.

Jak podkreśla, Radisson Hotel Group ma zamiar w ciągu najbliższych 5 lat wprowadzić i ugruntować na polskim rynku nowe marki, m.in. Radisson Collection, która ma potencjał zwłaszcza w miastach takich jak Kraków, oraz Radisson Red, dla której grupa upatruje szans rozwoju m.in. w Gdańsku.

Radisson Hotel Group – jedna z największych na świecie grup hotelowych mająca w portfolio osiem marek i ponad 1,4 tys. hoteli na całym świecie – podpisała umowę o współpracy ze spółką Zdrojowa Invest & Hotels. Ta jest skoncentrowana głównie na rozwoju w polskich kurortach i dysponuje 12 hotelami o charakterze premium w górach i nad morzem. Spółka Zdrojowa stworzyła też na polskim rynku system condohoteli i jest w tej chwili liderem tego segmentu.

Umowa, którą zawarły oba podmioty, dotyczy realizacji hoteli Radisson w polskich kurortach. Jeszcze w tym roku Zdrojowa otworzy pod tą marką 4-gwiazdowy hotel w Szklarskiej Porębie. Drugi zostanie oddany do użytku latem 2020 roku w Kołobrzegu.

– Hotel w Szklarskiej Porębie będzie pierwszym i jedynym obiektem międzynarodowej sieci w tym kurorcie. Obok Zakopanego jest to jeden z najważniejszych górskich kurortów, dlatego uważamy to za doskonały pomysł, żeby zapewnić sobie bardzo dobre wyniki, a gościom – wysoką jakość usług hotelowych – mówi Jan Wróblewski.

Hotel Radisson w Szklarskiej Porębie będzie gotowy jeszcze przed tegorocznym sezonem zimowym – obecnie trwają w nim prace wykończeniowe. Obiekt będzie dysponować aquaparkiem, całorocznym jacuzzi zewnętrznym, strefą saun i łaźni, SPA & Wellness, a także restauracją i kawiarnią. Także w Kołobrzegu nowo powstający Radisson – dysponujący 209 pokojami – będzie pierwszym i jedynym obiektem tej dużej, międzynarodowej sieci.

– Jesteśmy zadowoleni z dotychczasowej współpracy i stwierdziliśmy, że na tym bardzo konkurencyjnym rynku kołobrzeskim będziemy współpracowali z siecią Radisson, żeby umocnić tu swoją pozycję – mówi Jan Wróblewski. – Mimo że mamy własne hotele, które są wypromowane na rynku i mają bardzo dobre wyniki, współpraca z duża siecią daje nam większą rozpoznawalność, wsparcie, standardy, programy lojalnościowe z milionami członków. To powoduje, że jesteśmy bardziej atrakcyjni dla gości i umacniamy swoją pozycję. Nie jest jednak tak, że międzynarodowa marka to gwarancja sukcesu. Wszystko zależy od lokalizacji, specyfiki mikrorynku i od tego, czy operator hotelu jest w stanie zapewnić wysoką jakość, którą docenią klienci.

Radisson Hotel Group współpracuje ze Zdrojową już od kilku lat. Pierwszym wspólnym projektem  był 5-gwiazdkowy Radisson Blu Resort Świnoujście, który działa na rynku od 2017 roku. Obiekt funkcjonuje na zasadzie franczyzy i jest zarządzany przez Zdrojową. Współzałożyciel spółki podkreśla jednak, że strategiczne partnerstwo z Radissonem nie oznacza rezygnacji z własnej marki.

– Będziemy mieć teraz trzy hotele sieci Radisson w ramach Zdrojowej. To oznacza, że będziemy największym partnerem Radissona w Polsce. Nie oznacza to jednak, że nowe hotele nie będą powstawały pod naszym szyldem lub we współpracy z innymi markami. Przykładowo w Świnoujściu budujemy teraz hotel Hilton, który zostanie otwarty w ostatnim kwartale tego roku. Będzie to również hotel resortowy, pierwszy Hilton tego typu nad Bałtykiem – mówi Jan Wróblewski.

Turyści w Zakopanem coraz częściej szukają hoteli i usług z wyższej półki

0
Zakopane

Zakopane to turystyczna mekka. W ubiegłym roku popularny kurort przyciągnął 11,3 proc. spośród 16,8 mln turystów odwiedzających Małopolskę. Coraz więcej jest wśród nich cudzoziemców, zwłaszcza gości z Niemiec, Wielkiej Brytanii i krajów arabskich, a także ze Słowacji i Czech. Zakopane jest jednym z najlepiej rozwiniętych rynków hotelowych w Polsce. Dysponuje infrastrukturą dla różnych segmentów gości. Ci w coraz większym stopniu poszukują obiektów i usług z górnej półki i są skłonni wydać na nie większe kwoty. Wyzwaniem dla miasta wciąż pozostaje zarządzanie ruchem turystycznym tak, żeby uniknąć tłoku i hałasu.

Hoteli i usługi z wyższej półki

– Zakopane zaistniało w mentalności gości zagranicznych. Jest popularną destynacją wśród Niemców i Brytyjczyków, których z roku na rok jest coraz więcej. Mamy też wielu gości z krajów arabskich. To wymagający segment klientów, którzy bardzo dobrze płacą. Coraz większe zainteresowanie notujemy również ze Słowacji, Czech i Węgier. Tam infrastruktura hotelowa, gastronomiczna i oferta spędzania wolnego czasu nie są tak rozwinięte jak w Polsce. Widzimy, że przy dobrej reklamie na tych rynkach i odpowiednim targetowaniu tamtejsi klienci są coraz bardziej zainteresowani Zakopanem. Ten rynek cały czas się rozpędza i ma przed sobą jeszcze górkę – prognozuje w rozmowie z agencją Newseria Biznes Wiktor Wróbel, prezes zarządu spółki Nosalowy Dwór.

Zakopane to turystyczna mekka i jeden z najlepiej rozwiniętych rynków hotelowych. Według danych Małopolskiej Organizacji Turystycznej to drugie, po Krakowie, najchętniej odwiedzane miasto w regionie. Statystyki portalu Nocowanie.pl pokazują z kolei, że od czerwca do sierpnia tego roku Zakopane było najchętniej wybieraną miejscowością na wakacyjny wyjazd.

– Zakończony właśnie sezon był dla Zakopanego udany. Gości nie przybywa skokowo, ale też nie o to chodzi, bo mamy zainteresowanie dobrej jakości produktem noclegowym, hotelowym i gastronomicznym. Widać, że goście są przygotowani, żeby więcej zapłacić za pobyt, więcej wydać na różnego rodzaju usługi towarzyszące. Pod tym kątem zakończony właśnie sezon był bardzo dobry, podobnie jak prognozy na sezon zimowy. Dla przykładu, obecnie w Nosalowy Dwór Resort & SPA mamy już całkowicie wyprzedany okres świąteczny. Już w październiku nie było wolnych miejsc, a zwykle dzieje się to dopiero pod koniec listopada – mówi Wiktor Wróbel.

Jak podkreśla, oczekiwania turystów są coraz wyższe i ewoluują w stronę obiektów i usług z wyższej półki, chociaż nadal utrzymuje się też stabilne zainteresowanie hotelami 3-gwiazdkowymi i pobytami bez śniadania w obiektach apartamentowych.

Turyści w Zakopanem

– Dla turystów liczy się przede wszystkim wygodny nocleg, ale też doskonałe usługi recepcji, concierge, pyszne śniadanie, które nie jest tylko ułożonym bufetem czekającym na gościa, ale pewnego rodzaju doświadczeniem. Goście szukają bardzo dobrych restauracji à la carte, również w hotelu, aby mieć je pod ręką. Liczą się też usługi SPA i holistyczne masaże, które pozwalają się zrelaksować, uciec przed zgiełkiem, a nie są tylko prostym rytuałem. Coraz większa grupa ludzi przyjeżdżających do Zakopanego tego właśnie szuka – mówi Wiktor Wróbel.

Wiele zależy również od sezonu. Kurort cieszy się największą popularnością w okresie wakacji, ferii zimowych oraz świąt Bożego Narodzenia i sylwestra.

– Na tym rynku można pogodzić różne modele biznesowe i jest w Zakopanem infrastruktura dla różnych segmentów gości. Widać to dobrze np. w okresie świąt Bożego Narodzenia, kiedy przyjeżdżają goście najbardziej zamożni, którzy mają najwyższe oczekiwania co do standardu usług, szukają obiektów 4–5-gwiazdkowych. Podobnie ferie zimowe i sezon od sierpnia do września również obfitują w ten segment gości – mówi Wiktor Wróbel.

Lipiec jest z kolei okresem, kiedy do Zakopanego przyjeżdżają relatywnie najmniej zamożni turyści, szukający zwykle obiektów 3-gwiazdkowych lub pensjonatów. Dla tego segmentu gości lokalny rynek również ma bardzo rozwiniętą ofertę. W sezonie wiosennym i jesiennym miasto jest z kolei popularną destynacją konferencyjną, w tym okresie popyt na usługi konferencyjne jest największy.

– W pewnych okresach problemem jest zatłoczenie Zakopanego i miasto musi bardzo uważać, żeby nie paść ofiarą własnego sukcesu. To jedna z niewielu destynacji w Polsce, gdzie nie jest widoczna tak wyraźna sezonowość, jak np. nad morzem. Tam jest kilka miesięcy w roku, które zarabiają na pozostałe. Hotelarze nadmorscy próbują z tym walczyć, natomiast wynika to poniekąd ze specyfiki lokalizacji. Zakopane ma bardzo mocny okres zimowy i letni, uzupełnieniem tego są coraz mocniejsze okresy konferencyjne. Jednak jest to duże wyzwanie dla miasta – zarządzanie ruchem turystów tak, żeby nie odbiło się to na przyjemności spędzania wolnego czasu – mówi Wiktor Wróbel.

Jak podkreśla, wbrew obiegowej opinii tłok i hałas w Zakopanem są jednak rzadko odczuwalne. Poza Sylwestrem, kiedy do miasta przyjeżdżają tłumy gości, Zakopane pełni raczej rolę hubu dla turystów na cały region Małopolski, który oferuje wiele innych atrakcji, np. termy, szlaki czy trasy zjazdowe dla narciarzy.

Popularność regionu może jeszcze wzrosnąć wraz z poprawą jakości powietrza. Na walkę ze smogiem stawiają zarówno samorządy, jak i przedsiębiorcy.

– Powstała certyfikacja Eco Zakopane – dodaje Wiktor Wróbel. – Oczywiście mamy jeszcze trochę do nadrobienia, tak jak wiele miejsc w Polsce, co wynika np. ze sposobu ogrzewania domów. W Zakopanem mamy niesamowity atut, czyste źródło energii, jakim jest geotermia, która zasila wiele domów. Oprócz tego urząd miasta, władze lokalne bardzo mocno forsują program wymiany pieców i to się realnie dzieje. Poprawa powietrza z tego tytułu jest już widoczna.

Polscy turyści zaczynają odkrywać Azerbejdżan

0
Atrakcje w Azerbejdżanie

W 2018 roku Azerbejdżan odwiedziło ponad 2,8 mln turystów. Polacy, choć coraz chętniej zwiedzają Kaukaz, do tego kraju jeżdżą jeszcze stosunkowo rzadko. Od stycznia do października 2019 roku kraj odwiedziło 6,1 tys. osób, ale ta liczba jest o 1/3 wyższa niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Wraz z rozwojem siatki połączeń lotniczych i uproszczeniem procedury uzyskiwania wizy elektronicznej liczba polskich turystów może znacząco wzrosnąć. 

– Od stycznia do końca października 2019 r. Azerbejdżan odwiedziło 6,1 tys. turystów z Polski. Nie jest to zbyt imponujący wynik, biorąc pod uwagę potencjał polskiego rynku, choć wciąż jest to o 30 proc. więcej turystów w porównaniu do analogicznego okresu w ubiegłym roku. Mamy zatem pozytywne sygnały, że rośnie zainteresowanie naszym krajem – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Florian Sengstschmid, prezes Azerskiej Izby Turystycznej.

Polscy turyści coraz chętniej odwiedzają Kaukaz, ale najczęściej podróżują do Gruzji. Azerbejdżan jest wciąż mało odkryty. Nie tylko zresztą przez Polaków – dla porównania w 2018 roku Azerbejdżan odwiedziło łącznie 2,85 mln turystów, a sąsiednią Gruzję – 8,7 mln. Najwięcej odwiedzających pochodzi z Rosji (prawie 31 proc.) i Gruzji (21,4 proc.). Jedną piątą (ponad 550 stanowią również turyści z Zatoki Perskiej i to wśród nich obserwowany jest największy wzrost). Obywatele Unii Europejskiej stanowili zaledwie 6,7 proc. (112,5 tys.).

Polscy turyści zaczynają odkrywać Azerbejdżan

– Na koniec października bieżącego roku odnotowaliśmy 11-proc. wzrost liczby turystów w porównaniu z analogicznym okresem zeszłego roku. Mamy nadzieję, że liczba turystów na koniec roku wzrośnie do co najmniej 3 mln. Liczymy również, że do roku 2023 uda na nam się osiągnąć liczbę 4 mln odwiedzających rocznie – mówi Florian Sengstschmid.

Więcej ma być także turystów z Polski. Przede wszystkim dzięki uproszczeniu procedury uzyskiwania wizy elektronicznej dla posiadaczy polskich paszportów (zamiast na lotnisku wizę można kupić online). Coraz lepsza jest też siatka połączeń lotniczych, choć brakuje jeszcze tych bezpośrednich.

– Polska ma ogromny potencjał, żeby stać się ważnym rynkiem dla Azerbejdżanu. Jest jednym z największych rynków w Europie pod względem liczby turystów. Od półtora roku prowadzimy kampanię pod hasłem: „Azerbaijan: take another look”, która zachęca turystów z całego świata do odwiedzin naszego kraju. Skierowanie oferty na polski rynek jest kolejnym krokiem w ramach współpracy z branżą turystyczną – mówi prezes Azerskiej Izby Turystycznej.

W Azerbejdżanie znajdują się obiekty z listy światowego dziedzictwa UNESCO, m.in. malowidła naskalne w Qobustanie. Ze względu na położenie w 9 strefach klimatycznych, można wypocząć w tropikach nad Morzem Kaspijskim albo pojeździć na nartach w górach. Dodatkowo, aby zwiększyć ruch turystyczny poza stolicą kraju – Baku, mają zostać otwarte nowe centra turystyczne. Nie brakuje także atrakcji turystycznych.

– W Azerbejdżanie znajduje się największe skupisko wulkanów błotnych na świecie. Mało kto wie o płonących wzgórzach, na których od tysięcy lat obserwować można płomienie palącego się gazu lub ropy. Azerbejdżan może się pochwalić niezwykle bogatym dziedzictwem m.in. kultury żydowskiej. Można się także doszukać silnych powiązań z Polską, co będziemy eksponować podczas imprez zaplanowanych na 2020 rok – wymienia Florian Sengstschmid.

W 2020 roku Azerbejdżan może przyciągnąć kibiców z całego świata. Będzie bowiem gospodarzem meczów Grupy A oraz jednego z ćwierćfinałów podczas zaplanowanego na czerwiec i lipiec Euro 2020. Także w czerwcu w Baku już po raz piąty odbędzie się wyścig Formuły 1.